Dlaczego Maryja?

Dlaczego Maryja?

Maryja wzięta do nieba nie zaprzestała zbawczego zadania, lecz poprzez wielorakie swoje wstawiennictwo ustawicznie zjednuje nam dary zbawienia wiecznego. Dzięki swej macierzyńskiej miłości opiekuje się braćmi Syna swego, pielgrzymującymi jeszcze i narażonymi na trudy i niebezpieczeństwa, póki nie zostaną doprowadzeni do szczęśliwej ojczyzny.

Jakie miejsce pozostawić Maryi? W tym pytaniu mieści się wszystko. Czy o tym wiemy, czy nie, czy tego chcemy, czy nie, Maryja została wezwana do wykonania pierwszoplanowej roli w realizacji naszego zbawienia. Rola ta daleka jest od zakończenia!

Kiedy papież Jan Paweł II miał lat dwadzieścia, uważał, że nabożeństwo narodu polskiego do Matki Boskiej Częstochowskiej przysłoni zasadnicze przywiązanie do Chrystusa, które stanowi podstawę całego życia chrześcijańskiego. Dzięki rozmowom, jakie zgodził się przeprowadzić z Andre Frossardem, wiemy, że przeprowadzona wówczas lektura Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, napisanego w wieku XVIII przez Ludwika Marię Grignion de Montforta, pojednała Karola Wojtyłę z pobożnością maryjną ludu chrześcijańskiego. Pojednanie trwałe, albowiem w swoim herbie papieskim umieścił duże M, aby głośno i jasno wyrazić, jakie miejsce oddać – lub raczej pozostawić – Maryi w swoim posługiwaniu.

Zauważamy na wstępie, iż sam Bóg wszystko na tej ziemi zaczyna przez Maryję. Krótkie świadectwo ks. kard. Stefana Wyszyńskiego – Prymasa Tysiąclecia – o tym mówi: Odkupienie świata zaczął Bóg od Maryi. Posłan jest Anioł Gabriel od Boga do Panny… (Łk 1, 26). A potem czekał na Jej odpowiedź…

Wiemy już, jakiej odpowiedzi doczekał się Bóg w Nazarecie: Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego.

Słowo Przedwieczne, Syn Boży, potrzebował Maryi, aby stać się Człowiekiem i dokonać dzieła Odkupienia, jak pięknie śpiewamy w pieśni ludowej: Witaj Jezu, Synu Maryi.

Potrzebował Matki… Potrzebne Mu było ciało, wszak miał dopełnić Ofiary! Skąd je weźmie? A Tyś mi ciało sposobił… I oto rzekłem: Oto idę, Ojcze, abym pełnił wolę Twoją. To Ona dała Mu niepokalane ciało, które poniósł Ojcu na krzyż i na ołtarze świata. To Ona dała Mu krew do kalwa-ryjskiej Ofiary i do kielichów mszalnych.

Potrzebował przez całe życie pomocy i posługi tej Pomocnicy i Służebnicy swojej: potrzebował w drodze do Elżbiety, aby nawiedzić Jana; w betlejemskiej stajni, aby się dać poznać pasterzom; w świątyni jerozolimskiej, aby się oddać Ojcu; w domu nazaretańskim, aby żyć i wzrastać w mądrości i w latach, w łasce u Boga i u ludzi (Łk 2, 52).

Potrzebował Towarzyszki swej drogi i swego posłannictwa w publicznej działalności i objawieniu swej chwały ludziom… Była tam Matka Jezusowa. Zaproszono też na gody i Jezusa… i okazał chwałę swoją… (J 2, 1-11).

Ale nade wszystko potrzebował Jej na drodze kalwaryjskiej i pod krzyżem. A pod krzyżem Jezusowym stała Matka Jego (J 19, 25). Stała Mu się prawdziwą Socia Passionis, Współodkupicielką w dziele Odkupienia…”.

Wymowne jest to, że Jezus tak święty i mocny, a przy tym Bóg wszechmogący i wszechmądry, – Jej potrzebował i na Niej się oparł od chwili poczęcia w Jej niepokalanym łonie aż po Kalwarię. Tym bardziej my potrzebujemy Matki Bożej!

Potrzebujemy Jej i nie wstydzimy się tego. Potrzebujemy Jej, jak płuca potrzebują powietrza, serce – krwi i miłości, stopy – oparcia, oczy światła, usta – pokarmu. Jak dziecko jeszcze nienarodzone potrzebuje matki, nie może istnieć i żyć bez niej i poza nią. Potrzebujemy Jej, jak potrzebował Jej Syn Boży.

Ojciec prof. dr hab. Grzegorz Bartosik OFM-Conv. – kierownik Katedry Mariologii UKSW w Warszawie, w jednym ze swoich wywiadów nt. Znak niezawodnej nadziei i pociechy stwierdził: „Kult maryjny nie jest jakimś dodatkiem do kultu chrześcijańskiego, ale stanowi jego integralną część. Czcimy Maryję, bo jest Matką Boga i sam Chrystus dał nam Ją za Matkę i Orędowniczkę. Oczywiście cześć oddawana Najświętszej Maryi Pannie nie może być »konkurencyjna« w stosunku do kultu, jaki oddajemy Panu Bogu. Powinna być zawsze mu podporządkowana. Zresztą uczy nas sama Maryja, powtarzając, że jest Służebnicą Pańską, nieustannie wskazując na swojego Syna oraz wzywając nas: Zróbcie wszystko cokolwiek On wam powie (J 2, 5)”. („Różaniec”, nr 11, listopad 2010, s. 21-22.)

Warto tu podkreślić, iż Maryja nie zasłania Chrystusa, ale prowadzi do Chrystusa. Mówią o tym np. kolejki do konfesjonałów w Jej sanktuariach. Opowiadał mi o. paulin z Jasnej Góry w Częstochowie, że niekiedy rozbawiona młodzież wchodzi do kaplicy cudownego obrazu i po chwili kontemplacji ikony Matki Bożej szuka konfesjonałów, by przystąpić do sakramentu pokuty i pojednania.

Zauważmy i to, że największa religijność jest tam, gdzie najwięcej sanktuariów maryjnych. I co ważne – najwięcej osób duchownych wywodzi się z tego terenu. Mam na myśli południowo-wschodnią Polskę.

Pewien anglikanin rozmawiał z katolickim kardynałem Deschamps. Mówił m.in. o czci oddawanej Matce Bożej przez katolików. Stwierdził: „Ja nie szukam pośredników, ale wprost zwracam się do Boga w modlitwie”.

„A my – odrzekł kardynał – nie idziemy do Boga sami, ale w towarzystwie Jego Matki: dlatego tam nawet, gdzie nasza niegodziwość nie zasługuje na łaskę, otrzymujemy ją, bo Maryja za nami prosi, a Bóg Jej niczego nie odmawia”.

Mój kolega ze studiów teologicznych mówił mi, jak zachował się jego ojciec, kiedy przyszli Sowieci, by wywieźć ich całą rodzinę na Sybir. Ojciec zebrał ich wszystkich w drugim pokoju przed obrazem Matki Najświętszej i odmówił z nimi Zdrowaś Maryjo i Pod Twoją Obronę… , a potem wstał i powiedział: Teraz możemy jechać nawet na koniec świata. Nie potrzebujemy się o nic lękać. Zostali wywiezieni, ale szczęśliwie wszyscy wrócili do kraju. Co więcej, trzech braci z tej rodziny zostało kapłanami w zakonie jezuitów.

My dziś na Nią też możemy liczyć w naszych różnych zagrożeniach i niepewnej przyszłości.

Św. Jan Paweł II w swojej encyklice o Bożym Miłosierdziu Dives in misericordia w rozdziale zatytułowanym Matka Miłosierdzia (DIM 9) tak pisze pod sam koniec: „Maryja wzięta do nieba nie zaprzestała zbawczego zadania, lecz poprzez wielorakie swoje wstawiennictwo ustawicznie zjednuje nam dary zbawienia wiecznego. Dzięki swej macierzyńskiej miłości opiekuje się braćmi Syna swego, pielgrzymującymi jeszcze i narażonymi na trudy i niebezpieczeństwa, póki nie zostaną doprowadzeni do szczęśliwej ojczyzny”.

Namiestnicy Chrystusa – papieże – wciąż kierowali oczy i nadzieje naszego narodu i Kościoła ku Niej. Pius XII w czasach stalinowskich pisał do Polaków: „Polacy, nie traćcie nadziei. Podnieście oczy ku Tej, która tyle razy was wspomagała”. Paweł VI z okazji milenijnego aktu zawierzenia Maryi skierował do ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego i członków Episkopatu historyczne słowa, jakby testament: „Bracia, pamiętajcie, Wasza droga do Chrystusa – per Mariam [przez Maryję] i nikomu nie dajcie się z niej zepchnąć. Wy będziecie świadkami dla całego świata, jak zwycięża się przez Maryję i idzie do Chrystusa”.

Giganci naszego narodu wyrośli u stóp Niepokalanej i w czci dla Niej: św. Stanisław Kostka – patron Polski – wszystko zawdzięczał Matce Najświętszej i Chrystusowi.

Henryk Sienkiewicz w ciężkich dla narodu czasach pisał słowa nadziei: „Pozostała wiara i cześć dla Najświętszej Maryi Panny, na którym to fundamencie reszta odbudowana być może”.

Ks. kard. August Hlond z wielką nadzieją i wiarą w Maryję wołał na łożu śmierci w czasach okupacji: „Odwagi! Nie rozpaczajcie, nie upadajcie na duchu! Walczcie pod opieką Matki Najświętszej. Zwycięstwo, gdy przyjdzie, będzie to zwycięstwo Maryi Panny”.

W dokumentach Soboru Watykańskiego II czytamy: „Maryja, dzięki łasce Bożej wywyższona po Synu ponad wszystkich aniołów i ludzi, jako Najświętsza Matka Boża, która uczestniczyła w tajemnicach Chrystusa, słusznie doznaje od Kościoła czci szczególnej”(Konstytucja Lumen gentium, 66).

„Niech wszyscy z wielką pobożnością oddają Maryi cześć i niech powierzają Jej macierzyńskiej opiece swoje życie i apostolstwo” (Dekret Apostolicam actuositatem, 4).

W Fatimie (1917) Matka Boża powiedziała do trojga dzieci: „Jezus pragnie, abym była więcej znana i miłowana”.

Święty naszych czasów o. Maksymilian Maria Kolbe stwierdził: „Maryja, oto Ta, której potrzebujemy. Gdzie Jej nie ma, tam nie ma i Jezusa, nie ma Boga…”. I dodał prorocze słowa: „Kto kocha Niepokalaną ofiarnie, ten się zbawi, uświęci i innym do uświęcenia dopomoże”. Czyż dokładnie nie spełniło się to w życiu o. Maksymiliana!?

Niech też towarzyszy nam świadomość, że do Maryi Niepokalanej szatan nie ma przystępu i kto jest z Nią, zawsze zwycięża Złego i trwa w świętości Boga samego.

Św. Bernard napisał, że Maryja jest „królewską drogą”, po której Bóg przychodzi do nas i po której my możemy iść do Niego.

ks. Stanisław Mrozek SJ

+++++

Maj jest w Kościele miesiącem szczególnie poświęconym czci Matki Bożej. Słynne „majówki” – nabożeństwa, odprawiane wieczorami w kościołach, przy grotach, kapliczkach i przydrożnych figurach, na stałe wpisały się w krajobraz Polski. Jego centralną częścią jest Litania Loretańska.

Początków tego nabożeństwa należy szukać w pieśniach sławiących Maryję Pannę znanych na Wschodzie już w V w. Na Zachodzie poświęcenie majowego miesiąca Matce Bożej pojawiło się dopiero na przełomie XIII i XIV w., dzięki hiszpańskiemu królowi Alfonsowi X. Zachęcał on by wieczorami gromadzić się na wspólnej modlitwie przed figurami Bożej Rodzicielki.

Nabożeństwo majowe bardzo szybko stało się popularne w całej chrześcijańskiej Europie. Jeden z mistyków nadreńskich, dominikanin bł. Henryk Suzo, w swoich tekstach wspomina, że jeszcze jako dziecko w maju zbierał na łąkach kwiaty i zanosił je Maryi. W XVI w. upowszechnieniu nabożeństwa sprzyjał wynalazek druku. Po raz pierwszy maj został nazwany miesiącem Maryi w wydanej w 1549 r. w Niemczech książeczce „Maj duchowy”, która była odpowiedzią na Reformację.

W wielu żywotach świętych oraz kronikach zakonnych można wyczytać o majowym kulcie Maryi Panny. Dobrym przykładem jest św. Filip Nereusz, który gromadził dzieci przy figurze Matki Bożej, zachęcał do modlitwy i do składania u jej stóp kwiatów. Podobne zwyczaje opisują XVII wieczne kroniki włoskich dominikanów.

Ojcem nabożeństw majowych jest żyjący na przełomie XVII i XVIII wieku w Neapolu jezuita o. Ansolani. Organizował on w kaplicy królewskiej specjalne koncerty pieśni maryjnych, które kończył uroczystym błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem. Wielkim propagatorem tej formy czci Matki Bożej był jezuita, o. Muzzarelli, który w 1787 r. wydał specjalną broszurkę, którą rozesłał do wszystkich włoskich biskupów. Po mimo kasaty jezuitów przez Klemensa XIV, o. Mazurelli wprowadził nabożeństwo majowe w kościele Il Gesu w Rzymie. Rozpowszechnił je również w Paryżu, towarzysząc papieżowi Piusowi VII podczas koronacji Napoleona Bonaparte. To właśnie Pius VII obdarzył nabożeństwo majowe pierwszymi odpustami. W 1859 r. kolejny następca św. Piotra – Pius IX, zatwierdził obowiązującą do naszych czasów formę nabożeństwa, składającego się z Litanii Loretańskiej, nauki kapłana oraz uroczystego błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.

W Polsce pierwsze odnotowane nabożeństwa majowe zostały wprowadzone w 1838 r. przez jezuitów w Tarnopolu. W połowie XIX w. „majówki” odprawiane już były w wielu miastach, m.in. w Warszawie w kościele Św. Krzyża, w Krakowie, Płocku, Toruniu, Nowym Sączu, Lwowie i Włocławku.

Litania Loretańska, która jest główną częścią nabożeństw majowych, powstała prawdopodobnie już w XII w. we Francji. Zebrane wezwania sławiące Maryję Pannę zatwierdził 11 czerwca 1587 r. papież Sykstus V. Swoją nazwę zawdzięcza włoskiej miejscowości Loretto, gdzie była niezwykle popularna. Ponieważ często modlący się dodawali do niej własne wezwania, w 1631 r. Święta Kongregacja Obrzędów zakazała dokonywania w tekście samowolnych zmian. Nowe wezwania posiadały aprobatę Kościoła i wynikały z rozwoju Mariologii. W Polsce jest o jedno wezwanie więcej. W okresie międzywojennym, po zatwierdzeniu przez Stolicę Apostolską uroczystości Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski, za zgodą papieża Piusa XI, do Litanii dołączono wezwanie „Królowo Polski”.

KAI/admin.

Źródło:
deon.pl

Close Menu

PORZĄDEK MSZY ŚWIĘTYCH

 

 

- w dni powszednie: 17:00 lub 18:00
*/ godzinę należy sprawdzić w ogłoszeniach lub intencjach

- w niedziele i święta kościelne: 8:00 ; 10:30
*/ dodatkowo w okresie Wielkiego Postu oraz w miesiącach:
maj i październik: 16:00